Mamma mia! Rzymskie dolce vita

Czasami najciekawszych odkryć dokonujemy zupełnie przypadkowo. Tak było podczas moich rzymskich wakacji, a właściwie naszych – moich i mamy. Co roku wybieramy się gdzieś na „babską wyprawę”, podczas której nie brakuje wreszcie czasu na niespieszne rozmowy i realizację wspólnej pasji do poznawania nowych miejsc. Przywozimy z takich eskapad mnóstwo zdjęć, wspomnień i pamiątek dla najbliższych.

Dwie eksploratorki w Wiecznym Mieście – wiedziałyśmy, że czeka nas wspaniała, letnia przygoda. I taka była! 7 dni naszych Roman Holiday upłynęło na celebrowaniu tego pięknego miasta kawałek po kawałku, dzielnica po dzielnicy. Na szczęście mama jest taka jak ja, a raczej ja taka jak mama;) Obie możemy chodzić aż do zdarcia skóry, od rana do nocy.

Cenna lekcja podróżowania

Oprócz zachwytu, dostałyśmy od Rzymu cenną lekcję na przyszłość. Otóż przed wyjazdem zapobiegliwie zaopatrzyłam się w przewodnik znanej marki, który miał nam zapewnić oszczędność czasu i nerwów. Zamierzałyśmy trafiać tylko do sprawdzonych miejsc. Podążałyśmy więc wytyczonym szlakiem, odwiedzając polecane w publikacji knajpki z „najlepszą” pizzą, tiramisu, pastą w mieście. Jakie były nasze odczucia? To, co jest tak ochoczo opisywane w przewodnikach i portalach turystycznych, często ma się nijak do jakości i autentyczności. Po kilku takich niefortunnych wpadkach, podczas których właśnie w Rzymie zdarzyło nam się zjeść najgorszą pizzę w życiu, postanowiłyśmy rzucić w kąt przewodnik i zdać się na własną intuicję.

Zaufałyśmy całkowicie sobie oraz językowi. Koniec języka za przewodnika, jak mówi porzekadło. I sprawdziło się to idealnie. Włosi chętnie nam wskazywali swoje ulubione trattorie, gdzie spotykają się z przyjaciółmi na aperitivo. Najważniejsza jest dla nich jednak cena…To nie tak, jak się wydaje! Cena to po włosku kolacja, a nie wysokość rachunku. Zresztą cena też ma swoją cenę;) Ta okazywała się w typowo włoskich miejscach zupełnie przyjemna – w porównaniu do tych, jakie musiałybyśmy zapłacić w „polecanych” w przewodniku miejscówkach. Zatem, jeśli ktoś chce zjeść przesłodzone tiramisu bez odrobiny amaretto – niech idzie tam, gdzie stoją kolejki turystów.

Jeżeli zależy Wam jednak, by zakosztować, jak naprawdę może smakować życie we Włoszech, podpatrujcie tubylców. Ta reguła obowiązuje zresztą na całym świecie. Wystarczyło zapytać ich po angielsku, odpowiadali nam po włosku, kierując do miejsca, gdzie serwują najlepszą pizzę na kawałki, jaką można sobie wyobrazić (Pizzarium Bonci). Warto było udać się w tę boczną uliczkę z dala od dzikich tłumów, by usta mogły poczuć jednocześnie chrupkość i miękkość ciasta, przenikanie się prostych składników, przyprawiających kubki smakowe o szaleństwo.

Ktoś może pomyśleć, że skupiłyśmy się tylko na szukaniu doznań kulinarnych. A można inaczej we Włoszech? 🙂

Odkrywałyśmy Rzym dzielnica po dzielnicy. To podczas zgubienia drogi, odnajdywałyśmy to, czego nie zamierzałyśmy szukać, a co było warte zobaczenia. Okazało się, że nasze ulubione miejsca w Rzymie to nie te, gdzie tłumy przybyszów robią sobie selfie, a dość spokojna dzielnica Monti. Urokliwa, pełna zakamarków, małych piekarni, cukierni, lodziarni i pizzerii. Pan wyrabiający ciasto pomachał nam przez szybę, ekspedientka poczęstowała świeżo upieczonym chlebem (i znów o jedzeniu!), ktoś zaproponował, że zrobi nam wspólne zdjęcie, byśmy miały na pamiątkę. To tam przekonałyśmy się, że włoscy mężczyźni naprawdę kochają prawić kobietom komplementy, a włoskie kobiety kochają czerń – od rana do wieczora, bez okazji i przy okazji, nawet upalnym latem. A przy tym wyglądają oszałamiająco. Dzielnica Trastevere to także nasza miłość, ale dzielimy ją z mnóstwem zakochanych w Rzymie, zwłaszcza wieczorami.

Żeby poznać prawdziwą stronę miasta, trzeba zboczyć z utartych szlaków i wejść głębiej. Odważyć się spojrzeć własnymi oczami i kierować się intuicją. Przede wszystkim zaś – rozmawiać z autochtonami, nawet jeśli nie znacie ich języka. We Włoszech to żaden problem!;) Ich body language we wszystkim pomaga.

Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz
Twój komentarz

NAME
EMAIL
WEBSITE
COMMENT

Kolejny wpis

Sielska Suwalszczyzna, czyli wypoczynek idealny