Magiczna godzina dnia. Spontaniczna sesja kobieca

Magiczna sesja w magiczną godzinę. To był totalny akt spontaniczności. „Kasia, dziś będzie ładne słońce, masz czas na sesję w plenerze?” Moja ulubiona aktorka z teatru Wierszalin zgodziła się natychmiast i tuż przed zachodem słońca byłyśmy zwarte i gotowe. Kasia zabrała ze sobą całą torbę różnych sukienek, nawet wianuszek – wcześniej wyobrażałyśmy sobie te zdjęcia w nieco rusałkowym klimacie. Jednak kiedy zaszłyśmy do małego lasku, a potem nad brzeg rzeki, by sprawdzić światło i pejzaże, okazało się, że jest już tak pięknie, że natychmiast wyciągnęłam aparat. Zdjęcie jedno po drugim i nie wiedzieć kiedy, zleciał nam cały czas. Bez stylizacji, bez przebierania się. Kasia początkowo może i czuła się nieco zawiedziona, bo cała torba przyszykowanych ubrań kusiła, by z nich skorzystać. Jednak światło jest najważniejsze. Kiedy jest „ta” godzina, nie warto tracić ani chwili, bo słońce zaraz się może schować za chmurami lub horyzontem. Na szczęście kiedy moja modelka zobaczyła efekty sesji, nie chciała już żadnych rusałek i przyznała, że to ubranie na luzie i bez przygotowania, wypadło całkiem nieźle! Mamy tu więc klimat country girl, zabrakło tylko westernowych butów;)

Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz
Twój komentarz

NAME
EMAIL
WEBSITE
COMMENT

Kolejny wpis

Emilia & Marcin. Sesja małżeńska przy zachodzie słońca